Przez kolejne grudnie, maje | Każdy goni jak szalony
A za nami pozostaje | Sto okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam co chwilę | W skwar czy w upał, w zimie, w lecie
Szans nie dostrzeżonych tyle | I ktoś rację ma, lecz przecież
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś ranka odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmieci na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie
(...) tekst: Agnieszka Osiecka
Errare humanum est
piątek, 18 maja 2012
piątek, 4 maja 2012
niedziela, 8 kwietnia 2012
sobota, 7 kwietnia 2012
środa, 28 marca 2012
wiosna... show must go on...
Tegoroczny początek wiosny zapamiętam pewnie przez lata. Razem ze świergotem ptaków, palącym słońcem i piękną pogodą przyszło mi pożegnać na zawsze pewne wspomnienia, które prawie odeszły w niepamięć wiele lat temu. Nie ukrywam, że w takim momencie traci sens cała wirtualna codzienność, nie cieszą zdjęcia, nie zajmują filmy, ani książki. Ciągle wraca myśl, że tylko przypadkiem ja mogę jeszcze z tego wszystkiego korzystać, a ktoś taki sam jak ja, kogo to wszystko bawiło jeszcze całkiem niedawno - już nie.
Człowiek jest jednak stworzeniem stadnym, jak przeczytałam wczoraj na pewnym forum, które śmiercią naturalną zamarło 4 lata temu, po pierwszej szkolnej euforii. Bez ludzi, z którymi może porozmawiać o sprawach i rzeczach dla niego ważnych, traci energię i chęć do życia. Samotność wycisza i leczy. Wiem o tym. Jednak bez Wielkiej Siły Wewnętrznej szybko przestaje być kreatywna i w najgorszym wypadku może stać się nawet destrukcyjna. O tym też wiem... niestety...
Smutny ten początek wiosny, ale życie rodzi się nieustannie, tak samo jak nieustannie się kończy. Szkoda, że tak głupio potrafimy je marnotrawić...
Dziś tylko tyle... Jutro będzie lepiej...
Show must go on... nieprawdaż?
piątek, 9 marca 2012
Kobiety wkurzmy się! Wiosennie na prze-krój :)
Okładki PRZEKROJU już od jakiegoś czasu przyciągały mój wzrok w salonikach prasowych, ale wątła, zeszycikowa objętość spowodowała, że parę razy zrezygnowałam z zakupu. Co mnie ostatecznie do niego skłoniło, już nie pamiętam - pewnie usłyszałam w radio o jakimś artykule, który mnie zaciekawił. Z wielką przyjemnością jednak stwierdzam, że po przyniesieniu do domu pierwszego, od odległych czasów Najsztuba, numeru i przeczytaniu go w całości, nie zawiodłam się, a PRZEKRÓJ zagości u nas na dłużej.
Nie zamierzam nikogo przekonywać na siłę i rozpływać się w zachwytach. Chciałabym tylko dla przykładu napisać Wam, o czym PRZEKRÓJ napisał z okazji Dnia Kobiet. Były to :
- marzenia o Sejmie RP przyjaznym kobietom,
- akcje i protesty aktywistek ukraińskiego FEMEN,
- powszechna marginalizacja gwałtu,
- felieton o internetowej agorze, o którą warto walczyć,
- niemiecka debata nad rehabilitacją czarownic spalonych w średniowieczu na stosach (to nie żart lecz fakt),
- Stefania Wilczyńska, prowadząca Dom Sierot razem z Korczakiem, o której usłyszałam po raz pierwszy, a która nie zasługuje na zapomnienie,
- bohaterki książek Orhana Pamuka, które autor artykułu nazwał "samobójczyniami znad Bosforu",
- Wrocław, opisany przez samych mieszkańców jako miasto nieprzyjazne kobietom, nie prorodzinne, przy tym pretendujące do miana Europejskiej Stolicy Kultury, którego to projektu rada programowa składa się z samych mężczyzn zupełnie nie związanych z kulturą tego miasta. Ten artykuł zaskoczył mnie najbardziej, bo pokazał niemedialną stronę medalu, całkowicie pozbawioną piaru.
Oczywiście nie wymieniłam tu wszystkiego, co felietoniści i dziennikarze PRZEKROJU mieli do powiedzenia w tym, a tym bardziej w innych numerach. Mam jednak nadzieję, że nie tylko mnie zaciekawiło to buntownicze zestawienie na 8 marca. Zapewniam, że sama treść jest jeszcze mocniejsza. Zainteresowanych emigrantów informuję od razu, że na http://www.przekroj.pl/, można kupić wersję elektroniczną gazety zarówno w wersji on line, jak i w tej na czytniki.
ps. słyszałam dziś w radio, że premier Tusk wystąpił wczoraj z bukietem tulipanów, składając kobietom życzenia stosownie do okazji. Złośliwi twierdzą, że tulipanów było tyle, ile wyniesie wiek emerytalny kobiet po reformie. Też parsknęłam śmiechem, ale ogólnie mało to wesołe, prawda ?
poniedziałek, 13 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















